AudytorZgodny z prawem

Podstawy12 min czytaniaAktualizacja: 11 sierpnia 2026

Lex Szarlatan: co się zmienia i co zrobić ze swoją komunikacją

Sejm uchwalił nowelizację 3 lipca 2026, a 31 lipca trafiła do Prezydenta. Przepisy zaczną obowiązywać trzy miesiące po ogłoszeniu w Dzienniku Ustaw, więc realnie pod koniec roku. Poniżej: kto wchodzi w zakres, jakie narzędzia dostaje Rzecznik Praw Pacjenta, gdzie nakładają się inne reżimy i co da się poprawić na własnej stronie w kilka godzin.

Co zostało uchwalone i od kiedy obowiązuje

Nowelizacja ustawy o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta, w mediach nazywana Lex Szarlatan, została uchwalona przez Sejm 3 lipca 2026. Senat wniósł poprawki, Sejm przyjął je 31 lipca i tego samego dnia ustawa trafiła do Prezydenta. Zmiany dotykają treści, które w większości firm powstawały latami: opisów produktów, artykułów blogowych, opinii klientów, postów i reklam.

Kierunek widać w uzasadnieniu i w komentarzach do ustawy. Państwo dostaje narzędzie do szybkiego reagowania na komunikaty, które odciągają ludzi od leczenia albo obiecują efekty zdrowotne bez podstaw. Wracają w nich te same przykłady: terapie kwantowe, odczyt z pola morficznego, usuwanie pasożytów energią, diagnostyka z tęczówki oka. Osobno wymieniane jest oferowanie suplementów jako alternatywy dla leczenia farmakologicznego i to ten punkt dotyka najszerszej grupy firm.

Kogo to dotyczy, czyli szerzej niż wygląda na pierwszy rzut oka

Pierwsza reakcja rynku brzmi zwykle tak: przepis o bioenergoterapeutach, mnie nie dotyczy. Warto to sprawdzić na spokojnie, bo o zakresie decyduje treść komunikatu, a nie szyld działalności.

Ustawa mówi o zbiorowych prawach pacjenta i o praktykach wprowadzających w błąd co do zdrowia. Jeśli Twoja komunikacja używa języka choroby, diagnozy albo leczenia, wchodzisz w to pole, choćbyś formalnie prowadził sklep, a nie gabinet. W praktyce pytanie brzmi prościej: czy ktoś czytający Twoją stronę może uznać, że opisany produkt lub usługa zastąpi wizytę u lekarza.

  • Gabinety i praktyki medycyny niekonwencjonalnej, w tym te działające przy placówkach medycznych.
  • Dietetycy i poradnie żywieniowe, zwłaszcza przy pracy z chorobami przewlekłymi.
  • Trenerzy personalni i studia treningowe, jeśli w ofercie pojawiają się hormony, metabolizm albo nazwy chorób.
  • Sklepy z suplementami i e-commerce zdrowotny, łącznie z opisami kategorii i artykułami wspierającymi sprzedaż.
  • Producenci i marki suplementów, razem z ich reklamami w Meta i Google.
  • Twórcy kursów online, e-booków i webinarów o zdrowiu.
  • Osoby prowadzące konta w mediach społecznościowych, na których treść edukacyjna przechodzi w sprzedaż.

Do tego dochodzi rzecz, którą łatwo przeoczyć: treści cudzego autorstwa opublikowane u Ciebie. Opinia klienta z nazwą choroby, opis od dostawcy w karcie produktu, cytat z wywiadu, tekst afilianta. Z punktu widzenia czytelnika to wszystko jest Twoim komunikatem, więc przegląd powinien je objąć.

Jeśli po tej liście nadal nie wiesz, czy jesteś w zakresie, to pytanie do prawnika, a nie do artykułu w internecie. Ten tekst pomaga uporządkować komunikację i nie zastępuje opinii prawnej.

Co dostaje Rzecznik Praw Pacjenta

Najbardziej praktyczna zmiana dotyczy tempa działania. Rzecznik nie musi już czekać z reakcją do końca postępowania.

  • Publiczne ostrzeżenia: informacja o podmiocie i jego praktyce może zostać podana do wiadomości publicznej.
  • Decyzje tymczasowe: nakaz zaprzestania praktyki może zapaść przed zakończeniem postępowania i podlega natychmiastowemu wykonaniu.
  • Sankcja przy zamknięciu działalności tuż przed decyzją, czyli likwidacja podmiotu przestaje być drogą ucieczki.

Kara za naruszenie zbiorowych praw pacjenta sięga 1 000 000 zł. Osobno przewidziano karę do 100 000 zł za brak współpracy z Rzecznikiem, czyli za ignorowanie wezwań i nieprzekazywanie dokumentów. Ta druga kwota bywa pomijana w komentarzach, a dotyczy zachowania, które w małej firmie zdarza się przez zwykłe przeoczenie poczty.

Pięć reżimów patrzy na ten sam tekst

Lex Szarlatan niczego nie zastępuje. Dokłada się do zestawu, w którym ten sam akapit na stronie produktu może być oceniany przez kilka organów naraz, każdy według własnych kryteriów.

ReżimOrganSankcjaCzego dotyczy
Lex Szarlatan (od 1.09.2026)Rzecznik Praw Pacjentado 1 mln zł, decyzje natychmiast wykonalne, ostrzeżenia publicznepseudomedycyna, odwodzenie od leczenia
Rozporządzenia 1924/2006 i 432/2012GIS, Komisja Europejskadecyzje o usunięciu treści, kary administracyjneoświadczenia zdrowotne i żywieniowe
Nieuczciwe praktyki rynkowePrezes UOKiKdo 10% obrotuwprowadzanie konsumenta w błąd
Prawo farmaceutyczneGIFkaryprezentowanie produktu jak leku
Polityki platform reklamowychMeta, Google, TikTokblokada konta reklamowegoprzed i po, atak na wygląd, oświadczenia zdrowotne

Wniosek praktyczny: poprawka zrobiona pod jeden reżim potrafi naruszyć inny. Zdanie „wspomaga odporność” brzmi ostrożniej niż „chroni przed grypą”, a i tak jest oświadczeniem zdrowotnym, więc wymaga sprawdzenia w wykazie z rozporządzenia 432/2012. Przegląd komunikacji ma sens tylko wtedy, gdy patrzy na wszystkie reżimy jednocześnie.

Wyrok TSUE C-386/23 i zioła w statusie „on hold”

To fragment, który najczęściej umyka. 30 kwietnia 2025 Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej wydał wyrok w sprawie C-386/23 (Novel Nutriology). Trybunał orzekł, że stosowanie oświadczeń zdrowotnych dla substancji botanicznych, które nie zostały zatwierdzone i nie znajdują się w wykazach, jest niezgodne z rozporządzeniem 1924/2006.

Żeby zobaczyć wagę tego zdania, trzeba cofnąć się do praktyki rynku. Przez lata branża opierała komunikację o ziołach na przepisach przejściowych. Oświadczenia dla roślin zgłoszono i utknęły w statusie „on hold”, czyli zawieszonym, a firmy używały ich, powołując się właśnie na okres przejściowy. Melisa, mięta, żeń-szeń czy ashwagandha dostawały opisy w rodzaju „wspomaga odporność” albo „korzystnie wpływa na trawienie”. Tak wygląda dziś większość kart produktów ziołowych w polskich sklepach.

Po wyroku ta praktyka jest prawnie ryzykowna. Nie znaczy to, że o ziołach nie wolno pisać. Opis botaniczny, pochodzenie, tradycja stosowania, forma ekstraktu i zawartość składników zostają. Ryzyko pojawia się w momencie, w którym do opisu doklejasz efekt zdrowotny.

Część doradców wciąż pracuje na wiedzy sprzed wyroku i powtarza, że zioła „on hold” są bezpieczne, dopóki procedura się nie zakończy. Zapytaj o C-386/23 każdego, kto Ci to powie.

Ryzykowne sformułowania i bezpieczniejsze zamienniki

Poniższe zestawienia pochodzą z przewodnika compliance, na którym opieramy część reguł w Audytorze. Zasada nadrzędna jest jedna: jeśli w wypowiedzi pada nazwa konkretnej jednostki chorobowej w kontekście sprzedaży suplementu, to prawie zawsze naruszenie. Suplement diety jest żywnością.

Słownictwo medyczne

RyzykowneBezpieczniejszy zamiennik
leczenie, leczy, wyleczyćwspiera, wspomaga, pomaga w utrzymaniu prawidłowego funkcjonowania
kuracjaprogram, plan, stosowanie, suplementacja
terapiastosowanie, protokół żywieniowy
nazwa choroby („na SIBO”, „zwalcza boreliozę”)język objawu i wsparcia: „wspiera komfort trawienny”, „pomaga utrzymać równowagę mikrobiologiczną jelit”
lek, lekarstwobrak zamiennika, nie porównuj produktu do leku
pacjentklient, osoba, użytkownik
zapobiega, profilaktykabrak zamiennika, sugeruje ochronę przed chorobą, czyli oświadczenie medyczne
diagnoza, diagnozujebrak zamiennika, zarezerwowane dla działań medycznych

Obietnice, autorytety i szara strefa

RyzykowneBezpieczniejszy zamiennik
gwarancja efektów, w 100% skutecznyusuń obietnicę wyniku, zostaw opis składu i sposobu stosowania
efekt w 3 dni, natychmiastbrak zamiennika, konkretne ramy czasowe czytane są jak twierdzenie kliniczne
detoks, oczyszczanie z toksyn„wspiera pracę wątroby”, „pomaga w usuwaniu zbędnych produktów przemiany materii”
zabija pasożyty„wspiera organizm w tworzeniu niekorzystnego środowiska dla rozwoju pasożytów”
odkwaszanie organizmubrak zamiennika, termin niepoparty naukowo
przełomowy, rewolucyjny, cudownybrak zamiennika, puste hasła mogą zostać uznane za wprowadzające w błąd
naturalny, więc całkowicie bezpieczny„formuła oparta na ekstraktach roślinnych; przed użyciem zapoznaj się ze składem i przeciwwskazaniami”
polecany przez lekarzykonkretne imię i nazwisko, tytuł oraz pisemna zgoda
formuła opracowana przez farmaceutów„formuła skonsultowana ze specjalistą do spraw zielarstwa lub dietetykiem”
badania naukowe potwierdzają skuteczność„produkt zawiera ostropest plamisty, składnik, którego właściwości wspierające pracę wątroby są przedmiotem badań”
opinia klienta „wyleczył mnie z SIBO”opinie o samopoczuciu: „odzyskałam energię i komfort trawienny”

Osobną warstwą są reklamy. Meta i Google oceniają nie tylko słowa. Zdjęcia „przed i po”, zbliżenia na fragment ciała, pytania w rodzaju „Cierpisz na wzdęcia?” potrafią zablokować konto reklamowe niezależnie od tego, co mówi polskie prawo. Bezpieczniejszy wariant opisuje sytuację: „Czujesz dyskomfort po posiłkach?”. Podobnie działają symbole medyczne w kreacjach, na przykład stetoskop, krzyż apteczny czy fartuch lekarski.

Informacje obowiązkowe, czyli naruszenie przez brak

Większość przeglądów szuka złych słów. Druga połowa ryzyka siedzi w tym, czego na stronie nie ma. Obowiązkowe informacje przy suplementach diety są elementem, którego brak sam w sobie stanowi problem, nawet gdy reszta tekstu jest napisana wzorowo.

Suplement diety nie może być stosowany jako substytut (zamiennik) zróżnicowanej diety. Zrównoważony sposób żywienia i zdrowy tryb życia są podstawą prawidłowego funkcjonowania organizmu.
Wymagana informacja przy suplemencie diety, forma pełna

W krótkich formatach dopuszczalna jest wersja skrócona: „Suplement diety nie zastępuje zróżnicowanej diety i zdrowego trybu życia”. Druga grupa informacji to przeciwwskazania na stronie produktowej i etykiecie: brak dla dzieci, kobiet w ciąży i karmiących, nadwrażliwość na składniki, konsultacja z lekarzem przy chorobach przewlekłych i przyjmowaniu leków, zakaz przekraczania zalecanej porcji.

KanałWymagana forma
Strona produktowapełna informacja i pełne ostrzeżenia
Stopka strony głównejpełna
Artykuł na blogu promujący produktpełna, na końcu tekstu
Newsletter marketingowypełna, w stopce
Post na Instagramie lub Facebookuskrócona
Reels, Storiesminimalna
Reklama Meta lub Googleskrócona
Etykieta produktupełna

Checklista na najbliższe tygodnie

  1. Zrób spis miejsc, w których mówisz o zdrowiu. Strona główna, karty produktów, opisy kategorii, blog, FAQ, wizytówka w Google, maile automatyczne, teksty reklam, przypięte posty. Bez tej listy przegląd zawsze coś pominie.
  2. Wyszukaj w całym serwisie nazwy chorób, jedną frazę naraz: SIBO, kandydoza, Hashimoto, borelioza, cukrzyca, grypa, trądzik, depresja. Każde trafienie w kontekście sprzedaży wymaga decyzji.
  3. Wyszukaj czasowniki lecznicze: leczy, wyleczy, kuracja, terapia, zwalcza, zapobiega, likwiduje, usuwa. To najszybszy przegląd o największym zwrocie.
  4. Przejrzyj opisy roślinne pod kątem wyroku C-386/23. Zacznij od kurkumy, ashwagandhy, echinacei, ostropestu i żeń-szenia.
  5. Sprawdź opinie klientów i teksty od dostawców. Opinia z nazwą choroby waży tyle samo, co Twoje własne zdanie.
  6. Uzupełnij brakujące informacje obowiązkowe według tabeli kanałów powyżej. To najtańsza poprawka na tej liście.
  7. Przejrzyj kreacje reklamowe: „przed i po”, zbliżenia na ciało, pytania o objawy, symbole medyczne. Bibliotekę reklam Meta otworzysz samodzielnie, jest publiczna.
  8. Zapisuj, co zmieniłeś i kiedy: data, poprzednia wersja tekstu, powód zmiany. Jeśli przyjdzie pytanie od organu, dokumentacja własnych działań jest najlepszym materiałem, jaki możesz mieć.
  9. Ustal, kto zatwierdza treści przed publikacją. Jedna osoba i jedna lista kontrolna wystarczą, żeby nie wracać do tego problemu za pół roku.
  10. Wyznacz termin kolejnego przeglądu na jesień. Praktyka stosowania przepisów zacznie się kształtować dopiero po ich wejściu w życie i będzie co skorygować.

Od czego zacząć dzisiaj

Jeśli masz godzinę, zrób punkty 2, 3 i 6 z checklisty. W małym serwisie wyłapuje to zwykle większość najcięższych trafień. Przy sklepie z kilkuset produktami ręczny przegląd przestaje mieć sens, więc lepiej puścić skan automatyczny, a czas człowieka zostawić na sprawy niejednoznaczne.

Darmowy skaner Audytora pobiera treść podanej strony i pokazuje, ile i jakich ryzyk znalazł. Wynik jest wskaźnikiem ryzyka komunikacji i tak należy go czytać.

Częste pytania

Czy Lex Szarlatan dotyczy mnie, jeśli tylko sprzedaję suplementy?+

Ryzyko bierze się ze sposobu opisu. Jeśli w opisach, artykułach lub reklamach pojawia się nazwa choroby, obietnica wyleczenia albo sugestia, że produkt zastąpi leczenie, wchodzisz w obszar, który przepisy obejmują. Niezależnie od Lex Szarlatan opisy suplementów podlegają rozporządzeniu 1924/2006 i kontroli UOKiK, więc porządek w treściach opłaca się w obu przypadkach.

Czy zgoda klienta na taką komunikację cokolwiek zmienia?+

Nie w tym sensie, w jakim zwykle się o tym myśli. Ochrona zbiorowych praw pacjenta i przepisy o oświadczeniach zdrowotnych nie zależą od tego, czy odbiorca zaakceptował regulamin albo podpisał oświadczenie. Zgoda ma znaczenie przy danych osobowych i przy udzielaniu świadczeń. Jeśli budujesz na niej swoją ochronę, to temat na rozmowę z prawnikiem.

Co grozi za post sprzed lat?+

Stare treści nie znikają z internetu i nadal czyta je odbiorca, więc traktuj je jak aktualną komunikację. Archiwalny wpis na blogu, przypięty post, opis produktu wycofanego ze sprzedaży, wszystko to da się znaleźć. Przegląd wstecz najlepiej zacząć od treści, które nadal generują ruch, bo tam ryzyko spotyka się z zasięgiem. Jak przepisy będą stosowane do publikacji sprzed ich wejścia w życie, pokaże dopiero praktyka.

Czy wystarczy dopisać, że to nie jest porada medyczna?+

Nie. Zastrzeżenie na dole strony nie unieważnia zdania o wyleczeniu Hashimoto na górze. Informacje obowiązkowe działają w jedną stronę: ich brak jest naruszeniem, ich obecność nie legalizuje treści, która sama w sobie jest oświadczeniem medycznym.

Czy mogę powoływać się na badania naukowe?+

Tak, przy kilku warunkach. Znasz konkretne badanie (autor, rok, czasopismo), dawka i forma składnika w Twoim produkcie odpowiadają badaniu, a wniosek dotyczy składnika, nie całego produktu. Zdanie „badania naukowe potwierdzają skuteczność” bez wskazania badania jest ryzykowne. Bezpieczniejsza forma brzmi: „produkt zawiera ostropest plamisty, składnik, którego właściwości wspierające pracę wątroby są przedmiotem badań”.

Czy opinie klientów też trzeba sprawdzać?+

Tak, jeśli publikujesz je u siebie. Opinia „wyleczył mnie z SIBO” jest oświadczeniem medycznym umieszczonym na Twojej stronie. Bezpieczne opinie mówią o samopoczuciu i codziennych zmianach, na przykład „odzyskałam energię i komfort trawienny”. Warto włączyć moderację, żeby nowe opinie z nazwami chorób nie publikowały się automatycznie.

Czym różni się kara 1 mln zł od kary 100 tys. zł?+

Pierwsza dotyczy naruszenia zbiorowych praw pacjenta, czyli samej praktyki. Druga dotyczy braku współpracy z Rzecznikiem Praw Pacjenta, czyli nieodpowiadania na wezwania i nieprzekazywania dokumentów. Można dostać jedną bez drugiej, dlatego warto wyznaczyć w firmie osobę pilnującą korespondencji urzędowej.

Czy audyt automatyczny wystarczy?+

Do przeglądu i ustawienia kolejności poprawek zwykle tak. Automat czyta cały serwis szybciej niż człowiek i nie pomija podstron, o których zapomniałeś. Sprawy niejednoznaczne, ocena ryzyka konkretnego modelu biznesowego i pytania o zakres przepisów wymagają prawnika. Audytor pokazuje ryzyko komunikacji i nie wydaje opinii prawnych.

Czytaj dalej

Zobacz, co widać na Twojej stronie

Skaner pobiera treść podanego adresu i pokazuje, ile i jakich ryzyk znalazł. Bez rejestracji i bez płatności.

Skanuj za darmo

Materiał ma charakter informacyjny i opisuje ryzyko komunikacji marketingowej. Nie jest poradą prawną ani opinią prawną w indywidualnej sprawie. Stan prawny na dzień 11 sierpnia 2026.