AudytorZgodny z prawem

Branże11 min czytaniaAktualizacja: 11 sierpnia 2026

Lex Szarlatan dla dietetyków i coachów zdrowotnych: co przepisać w ofercie

Sejm uchwalił nowelizację 3 lipca 2026, a 31 lipca ustawa trafiła do Prezydenta. Dla poradni żywieniowej najważniejsze jest to, że o zakresie przepisów decyduje treść oferty, a nie nazwa zawodu. Poniżej konkretnie: które zdania z cennika, jadłospisu i opinii klientów wymagają przepisania i na co je zamienić.

Przepis nie pyta o dyplom, tylko o treść oferty

W rozmowach z dietetykami wraca to samo zdanie: przepis celuje w bioenergoterapeutów i uzdrowicieli, więc mnie nie dotyczy. Sprawdź to na spokojnie, bo konstrukcja przepisu działa odwrotnie, niż się wydaje.

Art. 67zj ust. 1 pkt 2 opisuje praktykę pseudomedyczną jako oferowanie lub stosowanie metody diagnostycznej albo leczniczej, która nie jest świadczeniem zdrowotnym, przy wprowadzeniu odbiorcy w błąd, że taką właściwość ma. Punktem zaczepienia jest więc metoda spoza katalogu świadczeń zdrowotnych. Brak statusu medycznego niczego tu nie zamyka, bo to właśnie ten obszar przepis opisuje.

Każdy człon definicji wymaga jeszcze jednego elementu: działania w celu osiągnięcia korzyści majątkowej lub osobistej. Płatna konsultacja i sprzedaż jadłospisu ten warunek spełniają, podobnie jak prowizja od poleconych suplementów.

Ten konkretny punkt ma za to wąski zakres przedmiotowy. Obejmuje cztery obszary: małoletnich, choroby onkologiczne, ciężkie nieuleczalne choroby oraz zaburzenia psychiczne. Poza nimi art. 67zj pkt 2 nie sięga i dla większości gabinetów jest to dobra wiadomość.

Drugi przepis takiego ograniczenia nie ma. Art. 67zn ust. 1 dotyczy publicznego rozpowszechniania nieprawdziwych informacji o metodzie niezgodnej z aktualną wiedzą medyczną i zagrażającej zdrowiu, a także informacji o szkodliwości metody, która z wiedzą medyczną jest zgodna. O zawód nie pyta w ogóle. Drugi człon bywa dla dietetyka groźniejszy od pierwszego, bo obejmuje zdania o leczeniu farmakologicznym.

Pięć sytuacji z gabinetu, w których przepis się włącza

  • Jadłospis dla dziecka opisany jako sposób na chorobę, na przykład plan „na atopowe zapalenie skóry u malucha”. Małoletni są wymienieni wprost w zakresie art. 67zj pkt 2.
  • Wsparcie żywieniowe w onkologii nazwane metodą walki z nowotworem. Sama praca z pacjentem onkologicznym jest potrzebna i nikt jej nie zakazuje, ryzyko siedzi w słowie, które obiecuje działanie na chorobę.
  • Praca przy chorobie przewlekłej wymagającej stałego leczenia. Ustawa nie definiuje, co znaczy ciężka nieuleczalna choroba, więc do pierwszych decyzji lepiej przyjąć szersze rozumienie niż węższe.
  • Dieta opisana jako sposób na depresję, stany lękowe albo ADHD. Zaburzenia psychiczne są w zakresie przepisu i to jest dziś najczęściej pomijany punkt w komunikacji coachów zdrowotnych.
  • Odradzanie leczenia albo podważanie sensu leków. Tu włącza się art. 67zn i nie ma znaczenia, jakiej choroby dotyczy rozmowa.

„Dieta na Hashimoto”, czyli nazwa choroby w nazwie usługi

To najczęstsze trafienie w całej branży. Zakładka „Dieta na Hashimoto”, pakiet „SIBO 3 miesiące”, opis „jadłospis na insulinooporność”. Praca z takimi osobami jest w porządku i nikt jej nie kwestionuje. Ryzyko powstaje w chwili, gdy nazwa usługi łączy jednostkę chorobową z obietnicą działania na nią, bo jadłospis nie jest metodą leczenia.

Przepisanie takiej nazwy zajmuje kilka minut.

  • Nazwij usługę po tym, co realnie robisz, czyli po składzie jadłospisu i sposobie pracy.
  • Nazwij odbiorcę zamiast choroby: „dla osób z rozpoznaniem postawionym przez lekarza”, „dla osób pod opieką endokrynologa”.
  • Dopisz, czego plan nie robi.

„Dieta na Hashimoto” zamienia się wtedy w „Jadłospis bezglutenowy z kontrolą podaży jodu i selenu, dla osób z rozpoznaniem od lekarza. Plan nie zastępuje leczenia ani zaleceń lekarza prowadzącego”. Dłużej i mniej chwytliwie, za to bez obietnicy leczenia. Frazę „dieta przy Hashimoto” wyszukiwarka nadal złapie, bo słowo zostaje w tekście strony i przestaje być obietnicą.

Ryzykowne sformułowania i bezpieczniejsze wersje

Zestawienie pochodzi z katalogu, na którym opieramy część reguł w Audytorze, i jest dopasowane do materiałów dietetyka: cennika, opisu pakietu, wiadomości do klienta i podpisu pod postem.

Ryzykowne sformułowanieBezpieczniejsza wersja
„Dieta na Hashimoto” jako nazwa pakietu„Jadłospis bezglutenowy z kontrolą podaży jodu i selenu, dla osób z rozpoznaniem od lekarza”
„Wyleczysz insulinooporność dietą”„Jadłospis o niskim ładunku glikemicznym; wyniki badań ocenia Twój lekarz”
„Protokół leczenia SIBO”„Plan żywieniowy z ograniczeniem FODMAP, w trzech etapach po sześć tygodni”
„Terapia żywieniowa depresji”„Praca nad regularnością posiłków i podażą składników, jako uzupełnienie leczenia prowadzonego przez lekarza”
„Konsultacja dla pacjentów”„Konsultacja dla klientów”
„Test nietolerancji pokarmowych wykryje przyczynę Twoich dolegliwości”„Panel oznaczeń IgG. Wynik nie jest rozpoznaniem i nie zastępuje diagnostyki lekarskiej”
„Analiza składu ciała pokaże, czy masz zaburzenia hormonalne”„Pomiar składu ciała: masa tłuszczowa, beztłuszczowa i nawodnienie, do śledzenia zmian w czasie”
„Odstaw metforminę, dieta załatwi resztę”Brak bezpiecznej wersji. O lekach decyduje lekarz prowadzący, a zdanie o ich szkodliwości wchodzi w art. 67zn
„Ten suplement zastąpi Ci lek na tarczycę”Brak bezpiecznej wersji. Suplement diety jest żywnością i nie zastępuje leczenia
„Kuracja oczyszczająca 14 dni”„Jadłospis na 14 dni oparty na warzywach, kaszach i rybach”
„Gwarantuję spadek hemoglobiny glikowanej”„Zakres współpracy: jadłospis, dwie konsultacje kontrolne i korekty planu”
Coaching: „przeprowadzę Cię przez wyjście z choroby”„Pracujemy nad nawykami: sen, regularność posiłków, ruch i nawodnienie”
Opinia klientki: „Dzięki Ani wyszłam z depresji bez leków”„Dzięki planowi wróciłam do regularnych posiłków i mam więcej energii”

Analiza składu ciała i testy nietolerancji

Analizator składu ciała, panel IgG, kwestionariusz objawów i aplikacja licząca makroskładniki mają jedną wspólną cechę: dają liczbę, a klient słyszy diagnozę. Art. 67zj pkt 2 mówi wprost o metodzie diagnostycznej, która nie jest świadczeniem zdrowotnym, oferowanej z wprowadzeniem w błąd co do jej charakteru. Sam pomiar jest legalny, ryzyko powstaje w opisie usługi i w komentarzu do wyniku.

  • W opisie usługi nazywaj to pomiarem albo oznaczeniem, nie badaniem diagnostycznym i nie diagnostyką.
  • W komentarzu do wyniku opisuj liczby i ich zmianę w czasie. Nie nazywaj stanu chorobą i nie stawiaj hipotez o jednostkach chorobowych.
  • Przy wyniku odbiegającym od normy kieruj do lekarza i zapisz w karcie klienta, że to zrobiłeś.
  • Zdjęcia wydruku z analizatora w social mediach opatruj tym samym zastrzeżeniem co usługę, bo post żyje własnym życiem.

Opinie klientów są Twoim komunikatem

Sekcja z opiniami to zwykle najbardziej ryzykowne miejsce na stronie dietetyka, bo nikt jej nie pisał, więc nikt jej nie sprawdza. Z punktu widzenia odbiorcy zdanie „TSH wróciło do normy i odstawiłam lek” jest oświadczeniem opublikowanym przez Ciebie. To samo dotyczy zrzutów wiadomości od klientek na Instagramie i komentarzy pod postem, które przypinasz na górze.

Przejrzyj istniejące opinie pod kątem nazw chorób, nazw leków i wyników badań. Do autorek najmocniejszych cytatów napisz z prośbą o zgodę na skrócenie wypowiedzi do części o samopoczuciu. Na koniec włącz moderację, żeby kolejne opinie nie publikowały się automatycznie.

Suplementy w gabinecie: drugi zestaw przepisów

Lex Szarlatan nie jest ustawą o reklamie suplementów. Jeśli sprzedajesz je w gabinecie, polecasz z kodem rabatowym albo wpisujesz do planu, obowiązuje Cię osobny reżim: rozporządzenia 1924/2006 i 432/2012 oraz przepisy o nieuczciwych praktykach rynkowych, których pilnuje UOKiK. Kary UOKiK sięgają do 10 procent obrotu i nie mają nic wspólnego z Rzecznikiem Praw Pacjenta.

Dochodzi do tego wyrok Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej z 30 kwietnia 2025 w sprawie C-386/23. Trybunał orzekł, że stosowanie oświadczeń zdrowotnych dla substancji botanicznych, które nie zostały zatwierdzone i nie ma ich w wykazach, jest niezgodne z rozporządzeniem 1924/2006. Dotyczy to roślin, które w planach dietetycznych pojawiają się stale: ashwagandhy, melisy, żeń-szenia, mięty. Zdanie „ashwagandha obniża kortyzol” w Twoim PDF-ie z zaleceniami ma dziś wyższe ryzyko niż dwa lata temu.

Osobna sprawa to informacja obowiązkowa. Jej brak sam w sobie jest naruszeniem, niezależnie od tego, jak ostrożnie napisana jest reszta materiału. Jeśli w jadłospisie, mailingu albo na stronie promujesz konkretny suplement, ta formuła musi tam być.

Suplement diety nie może być stosowany jako substytut (zamiennik) zróżnicowanej diety. Zrównoważony sposób żywienia i zdrowy tryb życia są podstawą prawidłowego funkcjonowania organizmu.
Informacja wymagana przy suplemencie diety, forma pełna

W poście czy relacji dopuszczalna jest wersja skrócona: „Suplement diety nie zastępuje zróżnicowanej diety i zdrowego trybu życia”. W dokumencie przekazywanym klientowi i w stopce strony stosuj pełną.

Ile czasu zostało i co grozi

Sejm uchwalił ustawę 3 lipca 2026 (232 głosy za, 34 przeciw, 162 wstrzymujące się). Poprawki Senatu Sejm przyjął 31 lipca i tego samego dnia tekst trafił do Prezydenta, który ma na podpis 21 dni. Ustawa wchodzi w życie po upływie trzech miesięcy od ogłoszenia w Dzienniku Ustaw, więc realnie zacznie obowiązywać pod koniec 2026 roku. Sztywnej daty dziennej nikt dziś podać nie może, bo aktu jeszcze nie opublikowano.

SankcjaWymiar
Kara pieniężna (art. 68 ust. 1)do 1 000 000 zł, może być nakładana wielokrotnie, nie wcześniej niż 6 miesięcy po uprawomocnieniu poprzedniej
Kara za nieprzekazanie dokumentów lub informacji (art. 69)do 100 000 zł, w węższym zakresie do 20 000 zł
Kara osobista dla kierownika podmiotu (art. 69b)do 20-krotności przeciętnego wynagrodzenia, za umyślne działanie lub zaniechanie
Decyzja nakazująca zaniechanie (art. 67zl)rygor natychmiastowej wykonalności, do tego publikacja decyzji na koszt podmiotu
Jawny rejestr podmiotów dezinformujących (art. 67zn ust. 2 do 5)nazwa podmiotu, uzasadnienie, nazwa domeny i data wpisu, publikuje Rzecznik Praw Pacjenta
Przekierowanie ruchu z domeny (art. 67zn ust. 10)operator telekomunikacyjny wykonuje w 7 dni od wniosku Rzecznika, ruch idzie na stronę ostrzegawczą

Dla jednoosobowej poradni najdotkliwsze bywają dwie ostatnie pozycje tabeli. Kara pieniężna ma górną granicę i podlega miarkowaniu. Wpis do jawnego rejestru z nazwą domeny i przekierowanie ruchu na stronę ostrzegawczą uderzają w to, z czego żyje gabinet: w wyszukiwarkę i w zaufanie osoby, która właśnie sprawdza Cię przed pierwszą wizytą.

Przegląd na jedno popołudnie

  1. Wypisz wszystkie miejsca, w których mówisz o zdrowiu: strona z ofertą, cennik, opisy pakietów, blog, wizytówka Google, Booksy lub inny system rezerwacji, szablony maili, przypięte posty, bio na Instagramie.
  2. Przeszukaj je po nazwach chorób, jedną frazą naraz: Hashimoto, SIBO, insulinooporność, PCOS, depresja, celiakia, atopowe zapalenie skóry. Każde trafienie w nazwie usługi albo w obietnicy wymaga decyzji.
  3. Przeszukaj po czasownikach: leczy, wyleczysz, kuracja, terapia, protokół, zwalcza, zapobiega, cofa. Ten przebieg zwykle daje najwięcej poprawek w najkrótszym czasie.
  4. Przejrzyj wszystko, co mówisz o lekach. Zdanie o szkodliwości leczenia zgodnego z wiedzą medyczną jest osobnym ryzykiem i nie da się go złagodzić przypisem.
  5. Sprawdź opisy usług pomiarowych i komentarze do wyników. Zamień słowo diagnostyka na pomiar wszędzie, gdzie nie chodzi o badanie zlecone przez lekarza.
  6. Przejrzyj opinie klientów i zrzuty wiadomości. Usuń nazwy chorób, nazwy leków i wyniki badań, potem włącz moderację nowych opinii.
  7. Uzupełnij informację obowiązkową wszędzie tam, gdzie polecasz konkretny suplement, łącznie z PDF-ami wysyłanymi klientom.
  8. Zapisuj, co zmieniłeś i kiedy: data, poprzednia wersja zdania, powód zmiany. Przy pytaniu od organu własna dokumentacja jest najmocniejszym materiałem, jaki masz.

Od czego zacząć

Jeśli masz dziś godzinę, zrób punkty od 2 do 4. W małej poradni wyłapuje to zwykle większość najcięższych trafień, a reszta spokojnie poczeka do kolejnego wieczoru.

Możesz też zacząć od sprawdzenia, ile tego w ogóle jest. Darmowy skaner Audytora pobiera treść podanego adresu i pokazuje listę trafień z podziałem na wagę ryzyka, bez rejestracji. Pokazuje ryzyko w komunikacji i nie wydaje ocen prawnych.

Ten artykuł opisuje ryzyko komunikacji marketingowej i nie jest poradą prawną. Pytanie o zakres przepisów w Twojej formie działalności rozstrzyga prawnik.

Częste pytania

Czy mogę w ogóle napisać, że pracuję z osobami z Hashimoto?+

Tak. Ryzyko bierze się z obietnicy przypisanej jadłospisowi. Zdanie „prowadzę osoby z rozpoznaniem Hashimoto, we współpracy z ich lekarzem” opisuje, co robisz, i jest bezpieczne. Zakładka „Dieta na Hashimoto” sugeruje, że jadłospis działa na chorobę, a to już jest twierdzenie o leczeniu.

Nie jestem lekarzem i nie prowadzę podmiotu leczniczego. Czy to mnie chroni?+

Nie w tę stronę, w którą się tego oczekuje. Art. 67zj ust. 1 pkt 2 opisuje metodę, która nie jest świadczeniem zdrowotnym, więc brak statusu medycznego mieści się w opisie przepisu zamiast z niego wyprowadzać. Art. 67zn o dezinformacji medycznej nie pyta o zawód w ogóle, tylko o publiczne rozpowszechnianie informacji. Nazwa zawodu nie jest tu przełącznikiem.

Klientka sama napisała w opinii, że odstawiła lek. Co z tym zrobić?+

Opinia opublikowana na Twojej stronie jest Twoim komunikatem, więc traktuj ją jak własny tekst. Napisz do autorki i poproś o zgodę na skrócenie cytatu do części o samopoczuciu, albo zdejmij opinię do czasu odpowiedzi. Przy okazji włącz moderację, żeby kolejne opinie z nazwami leków nie pojawiały się automatycznie.

Czy analiza składu ciała albo test IgG to diagnostyka?+

Dla klienta wygląda jak badanie i tu zaczyna się problem. Sam pomiar jest legalny, ryzyko powstaje wtedy, gdy nazywasz go diagnostyką albo wyprowadzasz z niego wniosek o chorobie. Opisuj liczby i ich zmianę w czasie, dopisuj, że wynik nie jest rozpoznaniem, a przy odchyleniach kieruj do lekarza i odnotowuj to w karcie klienta.

Pracuję tylko online, przez Instagram i konsultacje wideo. Czy to coś zmienia?+

Nie zmienia. Art. 67zn mówi o publicznym rozpowszechnianiu informacji, a post w social mediach spełnia ten warunek lepiej niż ulotka w gabinecie. Dodatkowo przy działalności prowadzonej w całości przez stronę i profile najdotkliwsza jest sankcja domenowa: wpis do jawnego rejestru zawiera nazwę domeny, a ruch z niej może zostać przekierowany na stronę ostrzegawczą w ciągu 7 dni od wniosku Rzecznika.

Czy mogę dalej sprzedawać albo polecać suplementy klientom?+

Tak, przy zachowaniu zasad, które obowiązują niezależnie od Lex Szarlatan. Nie opisuj suplementu jako zamiennika leku, nie łącz go z nazwą choroby, sprawdzaj oświadczenia zdrowotne w wykazie z rozporządzenia 432/2012 i zachowaj ostrożność przy roślinach po wyroku C-386/23. W każdym materiale promującym konkretny produkt musi znaleźć się informacja obowiązkowa o suplemencie diety.

Czytaj dalej

Zobacz, co widać na Twojej stronie

Skaner pobiera treść podanego adresu i pokazuje, ile i jakich ryzyk znalazł. Bez rejestracji i bez płatności.

Skanuj za darmo

Materiał ma charakter informacyjny i opisuje ryzyko komunikacji marketingowej. Nie jest poradą prawną ani opinią prawną w indywidualnej sprawie. Stan prawny na dzień 11 sierpnia 2026.