AudytorZgodny z prawem

Branże13 min czytaniaAktualizacja: 12 sierpnia 2026

Co można napisać na opakowaniu kosmetyku, a co przenosi produkt do innej kategorii

Dla marki kosmetycznej Lex Szarlatan jest przepisem drugiego planu. Najdroższe ryzyko w tej kategorii tworzą trzy inne reżimy, które działają już dziś: zasady oceny oświadczeń kosmetycznych, zakaz nieuczciwych praktyk rynkowych z karą liczoną jako procent obrotu oraz Prawo farmaceutyczne, gdy kosmetyk jest prezentowany jak lek. Poniżej: gdzie przebiega granica między pielęgnacją a leczeniem, co znaczy „potwierdzone badaniami” w tej branży i jak przepisać kilkanaście typowych haseł z etykiety, karty produktu i reklamy.

Werdykt: najdroższy przepis w tej kategorii nie pochodzi z nowelizacji

Produkt kosmetyczny nie jest metodą leczniczą ani diagnostyczną, więc rdzeń Lex Szarlatan, czyli art. 67zj ust. 1 pkt 2 o praktykach pseudomedycznych, sięga marki kosmetycznej rzadko. Ryzyko dla producenta i właściciela marki leży gdzie indziej i ma własne organy, własną praktykę i własne kary. Kolejność w tym artykule odpowiada kolejności kosztu.

  • Przepisy o produktach kosmetycznych i kryteria oceny oświadczeń kosmetycznych. To one przesądzają, jakie działanie wolno przypisać produktowi i jakim dowodem trzeba je poprzeć. Dokładnego oznaczenia aktów tu nie podajemy, bo nie mieszczą się w naszym zweryfikowanym zestawie faktów prawnych. Zakres potwierdź z prawnikiem.
  • Ustawa o przeciwdziałaniu nieuczciwym praktykom rynkowym. Organ: UOKiK. Kara: do 10 procent obrotu. Tu trafiają obietnice bez pokrycia, liczby z badań konsumenckich podane jako wyniki pomiaru i mechaniki sprzedażowe.
  • Prawo farmaceutyczne. Organ: GIF. Dotyczy prezentowania produktu w sposób, w jaki prezentuje się lek. W kosmetykach chodzi najczęściej o nazwy chorób, słowo leczy i porównania do preparatów na receptę.
  • Polityki reklamowe Meta, Google i TikToka. Blokada kreacji przychodzi w kilka minut, a ograniczenie konta w kilka dni. Zdjęcia zmian skórnych z bliska są tu jedną z najczęstszych przyczyn odrzucenia.

Granica między pielęgnacją a leczeniem

Kosmetyk służy utrzymaniu skóry, włosów, paznokci i jamy ustnej w dobrym stanie, zmianie ich wyglądu, perfumowaniu i ochronie. Przywracanie zdrowia w tym opisie nie występuje. Gdy komunikacja przypisuje produktowi działanie na chorobę, produkt przestaje pasować do własnej kategorii i zaczyna wyglądać na produkt leczniczy, dla którego przewidziano zupełnie inną ścieżkę dopuszczenia.

Najprostszym przekroczeniem granicy jest nazwa jednostki chorobowej na etykiecie albo w karcie produktu: trądzik, łuszczyca, atopowe zapalenie skóry, łojotokowe zapalenie skóry, grzybica, łysienie androgenowe. Sama obecność tej nazwy przypisuje produktowi cel leczniczy, nawet jeżeli reszta opisu mówi o pielęgnacji. Drugim najczęstszym błędem jest czasownik: leczy, wyleczy, wspomaga leczenie, zwalcza stan zapalny, cofa zmiany chorobowe.

Granicy nie wyznacza jednak tylko tekst. Ocenia się wrażenie całości: nazwa produktu, hasło na froncie, piktogramy, układ graficzny naśladujący opakowanie leku, blistrowa forma, krzyż apteczny, sugestia stężenia farmaceutycznego. Marka, która dopracowała opis do ostatniego przecinka, potrafi przekroczyć granicę samym projektem opakowania.

Sześć rzeczy, których wymaga się od oświadczenia kosmetycznego

Oświadczenia o produktach kosmetycznych ocenia się według wspólnego zestawu kryteriów. Poniższa lista jest ich praktycznym streszczeniem, przydatnym w pracy zespołu marketingu. Dokładne brzmienie i podstawę prawną potwierdź z prawnikiem, bo w tym artykule celowo nie powołujemy oznaczeń aktów.

  1. Zgodność z prawem. Nie wolno twierdzić, że produkt ma cechę wynikającą wprost z obowiązku prawnego, jakby była zaletą marki. „Nietestowany na zwierzętach” jako wyróżnik jest klasycznym przykładem tego błędu.
  2. Prawdziwość. Skoro na froncie widnieje składnik, musi go być tyle, żeby odpowiadał za deklarowane działanie. Śladowa ilość dodana pod nazwę produktu nie spełnia tego warunku.
  3. Dowody. Każde twierdzenie o działaniu wymaga dokumentacji odnoszącej się do tego produktu, w tej recepturze. Badanie na samym składniku w innym stężeniu nie jest dowodem na działanie kremu.
  4. Rzetelność. Cechę wspólną dla całej kategorii nie wolno przedstawiać jako unikalną. Nie wolno też przypisywać sobie efektu, który daje inny element rutyny pielęgnacyjnej.
  5. Uczciwość. Nie deprecjonuj konkurencji ani składników używanych legalnie przez innych, w tym przez producentów leków. To kryterium bywa mylone z kwestią gustu, a ma konsekwencje prawne.
  6. Świadome decyzje. Przeciętny odbiorca ma zrozumieć, czego może się spodziewać. Zastrzeżenie drobnym drukiem pod hasłem z liczbą nie naprawia hasła, tylko je uzupełnia.

Co znaczy „skuteczność potwierdzona badaniami”

To jest najczęściej nadużywane zdanie w tej branży i jednocześnie najłatwiejsze do podważenia, bo zwykle brakuje przy nim czterech informacji: jakie badanie, na ilu osobach, jak długo i co dokładnie mierzono. Bez nich odbiorca odczytuje komunikat jako dowód kliniczny, a materiał źródłowy bywa ankietą satysfakcji wypełnioną przez pięćdziesiąt osób.

  • Badanie konsumenckie mierzy odczucie uczestniczek, nie parametr skóry. Wynik „87 procent zauważyło wygładzenie” trzeba podać razem z informacją, że to ocena własna badanych, wraz z liczebnością i czasem trwania.
  • Badanie instrumentalne mierzy parametr aparatem. Tylko taki wynik uprawnia do podania liczby jako pomiaru, i tylko dla mierzonego parametru.
  • Test dermatologiczny mówi o tolerancji skórnej w warunkach badania, nie o skuteczności i nie o bezpieczeństwie dla każdego użytkownika.
  • Badanie na składniku nie jest badaniem na produkcie. Różnica w stężeniu, formie i nośniku decyduje o tym, czy efekt w ogóle wystąpi.

Praktyczna zasada dla zespołu: każda liczba, która wychodzi na kreację, ma w dokumentacji produktu wiersz z opisem badania. Jeżeli nikt w firmie nie potrafi wskazać tego wiersza w ciągu kilku minut, liczba nie powinna trafić do reklamy.

„Kosmetyk apteczny” i inne sugestie statusu leku

Dermokosmetyki budują pozycję na skojarzeniu z medycyną, więc marketing tej półki dryfuje w stronę słownika farmaceutycznego. Prawo farmaceutyczne patrzy na sposób prezentacji, nie na skład, i to wystarczy, żeby prawidłowo zgłoszony kosmetyk został odczytany jako produkt leczniczy bez pozwolenia na obrót.

  • Określenia sugerujące status: kosmetyk apteczny, jakość farmaceutyczna, formuła kliniczna, stężenie terapeutyczne, standard szpitalny.
  • Porównania do leków, w tym do preparatów na receptę: „działa jak retinoid na receptę”, „efekt kuracji antybiotykowej bez antybiotyku”.
  • Sugestia zastąpienia wizyty: „zamiast wizyty u dermatologa”, „gdy leczenie nie pomogło, spróbuj tego”.
  • Oprawa graficzna: blister, krzyż, czcionka i kolorystyka z opakowań leków, ulotka złożona jak ulotka dołączana do produktu leczniczego.

Zdjęcia przed i po

Zestawienie dwóch zdjęć jest w tej kategorii najskuteczniejszym materiałem sprzedażowym i jednocześnie najbardziej kruchym dowodem. Funkcjonuje jako twierdzenie o efekcie, więc podlega tym samym wymaganiom co hasło z liczbą. Jeżeli oświetlenie, kadr, makijaż albo obróbka różnią się między ujęciami, materiał staje się wprowadzający w błąd niezależnie od tego, czy produkt działa.

Osobna sprawa to zmiany chorobowe na zdjęciu. Zbliżenie na wykwity trądzikowe, ogniska łuszczycy albo zmiany atopowe przypisuje produktowi działanie na chorobę, nawet gdy w podpisie nie ma ani jednego czasownika. Systemy moderacji platform reklamowych odrzucają takie kreacje automatycznie, a marka traci najpierw kreację, potem konto reklamowe.

Ryzykowne sformułowania i bezpieczniejsze wersje

Zdania w lewej kolumnie pochodzą z miejsc, w których marka kosmetyczna pisze najwięcej: front opakowania, karta produktu w sklepie, opis w feedzie zakupowym, nagłówek kampanii, brief dla influencera, sekcja opinii. Prawa kolumna wskazuje kierunek przepisania i zakłada, że dokumentacja produktu potwierdza deklarowany efekt.

Ryzykowne sformułowanieBezpieczniejsza wersja
„Leczy trądzik”„Zmniejsza widoczność niedoskonałości” przy dowodzie z badania na tym produkcie. Czasownik leczy przypisuje kosmetykowi działanie produktu leczniczego
„Na łuszczycę” i „na AZS” na etykiecie„Do pielęgnacji skóry suchej i skłonnej do podrażnień”. Nazwa jednostki chorobowej przenosi produkt do innej kategorii
„Wspomaga leczenie łojotokowego zapalenia skóry”„Do stosowania na skórę ze skłonnością do przetłuszczania”. Słowo leczenie w opisie kosmetyku działa tak samo jak nazwa choroby
„Kosmetyk apteczny, jakość farmaceutyczna”„Produkt dostępny w aptekach” jako informacja o kanale sprzedaży, bez sugerowania statusu leku
„Dermatologicznie przetestowany, więc bezpieczny dla każdego”„Przebadany dermatologicznie” z podaniem liczby uczestników i metody, bez wniosku o bezpieczeństwie dla wszystkich
„Skuteczność potwierdzona badaniami”Rodzaj badania, liczba uczestniczek, czas trwania i mierzony parametr, w jednym zdaniu obok liczby
„Redukuje zmarszczki o 87 procent”„87 procent uczestniczek oceniło, że skóra jest bardziej wygładzona po 28 dniach, badanie konsumenckie na 52 osobach”
„Hipoalergiczny, nie uczula”„Formuła opracowana z ograniczoną liczbą składników o potencjale alergizującym”. Obietnicy braku reakcji nie da się utrzymać
„Naturalny, więc bezpieczny”Skład i rola konkretnych składników. Pochodzenie surowca nie jest informacją o bezpieczeństwie i to twierdzenie narusza kryterium rzetelności
„Bez szkodliwej chemii, w odróżnieniu od drogeryjnych kremów”„Bez [konkretny składnik]”, jeżeli produkt faktycznie go nie zawiera. Deprecjonowanie legalnie stosowanych składników narusza kryterium uczciwości
„Zastępuje wizytę u dermatologa”Brak bezpiecznej wersji. Sugestia zastąpienia świadczenia zdrowotnego jest najostrzej ocenianym wariantem w tej kategorii
„Działa jak retinoid na receptę, tylko bez recepty”Brak bezpiecznej wersji. Porównanie do leku prezentuje kosmetyk jak produkt leczniczy
Zdjęcia przed i po ze zbliżeniem na zmiany choroboweZdjęcia w identycznym kadrze i oświetleniu, bez zmian chorobowych, z informacją o czasie stosowania i o indywidualnym charakterze efektu. W reklamach na platformach bezpieczniej z nich zrezygnować
„Polecany przez dermatologów”Imię, nazwisko, tytuł i uprawnienia konkretnej osoby, za jej pisemną zgodą, z oznaczeniem współpracy reklamowej
„Krem dla dzieci z AZS, uspokaja stan zapalny”Brak bezpiecznej wersji. Kumulują się dwie rzeczy: odbiorca małoletni oraz twierdzenie o działaniu przeciwzapalnym
„Ostatnie sztuki, cena obowiązuje do północy” przy pełnym magazynieRzeczywisty stan magazynowy i rzeczywisty termin promocji. Sztuczna pilność jest osobną kategorią naruszenia
Opinia klientki „Wyleczyłam tym trądzik różowaty” na stronie głównejOpinie o wrażeniach z użytkowania, bez nazw chorób i bez słowa wyleczyłam. Wyeksponowany cytat jest komunikatem marki

Gdzie w tej kategorii dotyka Lex Szarlatan

Nowelizacja wchodzi tu dwiema wąskimi ścieżkami. Pierwsza to art. 67zn ust. 1, czyli publiczne rozpowszechnianie nieprawdziwych informacji o metodzie niezgodnej z aktualną wiedzą medyczną i zagrażającej zdrowiu albo informacji o szkodliwości metody z tą wiedzą zgodnej. Marka kosmetyczna trafia tam treściami edukacyjnymi, nie etykietą: artykuł na blogu o tym, że leczenie dermatologiczne niszczy barierę skórną, kampania przeciwko filtrom chemicznym, materiał odradzający leczenie farmakologiczne trądziku. Ten tor niesie jawny rejestr z nazwą domeny oraz przekierowanie ruchu przez operatora w ciągu 7 dni od wniosku Rzecznika.

Druga ścieżka to art. 67zj ust. 1 pkt 2 i dotyczy marek, które oprócz produktu sprzedają usługę: płatną konsultację skórną, analizę cery online z zaleceniami, program pielęgnacyjny opisany jako terapia. Wtedy w grę wchodzi metoda diagnostyczna lub lecznicza spoza katalogu świadczeń zdrowotnych, a przepis zawęża się do czterech obszarów: małoletnich, chorób onkologicznych, ciężkich nieuleczalnych chorób i zaburzeń psychicznych. Dla większości marek kosmetycznych ta ścieżka pozostaje pusta i warto to powiedzieć wprost.

Co obowiązuje już dziś, a co dopiero wejdzie

Sejm uchwalił nowelizację 3 lipca 2026, poprawki Senatu przyjął 31 lipca i tego samego dnia tekst trafił do Prezydenta, który ma na podpis 21 dni. Wejście w życie następuje po upływie trzech miesięcy od ogłoszenia w Dzienniku Ustaw, czyli realnie pod koniec 2026 roku. Sztywnej daty dziennej nikt dziś nie poda, bo aktu jeszcze nie opublikowano. Dla marki z zaplanowanym kalendarzem premier oznacza to zwykle jeden pełny kwartał na przegląd materiałów.

ReżimOrganSankcja i status
Oświadczenia kosmetyczne i przepisy o produktach kosmetycznychnadzór nad kosmetykamiObowiązuje dziś. Nakazy zmiany oznakowania i wycofania materiałów. Oznaczenie aktów do potwierdzenia przez prawnika
Nieuczciwe praktyki rynkoweUOKiKObowiązuje dziś. Kara do 10 procent obrotu, decyzje publikowane w bazie urzędu
Prawo farmaceutyczneGIFObowiązuje dziś. Kary za prezentowanie produktu w sposób właściwy dla leku
Polityki reklamowe platformMeta, Google, TikTokObowiązuje dziś. Odrzucenie kreacji, ograniczenie zasięgu, blokada konta reklamowego
Lex Szarlatan, art. 67znRzecznik Praw PacjentaJeszcze nie obowiązuje. Jawny rejestr z nazwą domeny i przekierowanie ruchu w 7 dni od wniosku. Dotyczy treści, nie etykiety
Lex Szarlatan, art. 67zj ust. 1 pkt 2Rzecznik Praw PacjentaJeszcze nie obowiązuje. Tylko przy odpłatnych usługach diagnostycznych i terapeutycznych oferowanych obok produktu
Sankcja z nowych przepisówWymiar
Kara pieniężna (art. 68 ust. 1)do 1 000 000 zł, może być nakładana wielokrotnie, nie wcześniej niż 6 miesięcy po uprawomocnieniu poprzedniej
Decyzja nakazująca zaniechanie (art. 67zl)rygor natychmiastowej wykonalności oraz nakaz publikacji decyzji na koszt podmiotu
Kara osobista dla członka zarządu (art. 69b)do 20-krotności przeciętnego wynagrodzenia, za umyślne działanie lub zaniechanie
Nieprzekazanie dokumentów na żądanie Rzecznika (art. 69)do 100 000 zł, a w przypadku z ust. 2 do 20 000 zł
Jawny rejestr i przekierowanie domeny (art. 67zn ust. 2 do 5 oraz ust. 10)wpis z nazwą podmiotu i nazwą domeny, potem przekierowanie ruchu przez operatora w 7 dni od wniosku Rzecznika

Checklista dla marki kosmetycznej

  1. Zrób spis wszystkich miejsc, w których marka mówi o produkcie: opakowanie, ulotka, karta produktu we własnym sklepie, feed do porównywarek i marketplace'ów, strona kampanijna, kreacje reklamowe, briefy dla twórców, newsletter, blog.
  2. Przeszukaj wszystko po nazwach chorób: trądzik, łuszczyca, AZS, atopowe, łojotokowe, grzybica, łysienie, egzema, rumień. Osobno sprawdź, czy któraś stoi w opisie produktu dla dzieci.
  3. Przeszukaj po czasownikach: leczy, wyleczy, wspomaga leczenie, zwalcza, likwiduje, usuwa stan zapalny, regeneruje uszkodzoną barierę. Zdecyduj przy każdym, czy dokumentacja produktu to potwierdza.
  4. Wypisz wszystkie liczby z kreacji i kart produktu. Przy każdej znajdź w dokumentacji rodzaj badania, liczebność i mierzony parametr. Brak wiersza w dokumentacji oznacza usunięcie liczby.
  5. Rozdziel w komunikacji wyniki badań instrumentalnych od ocen konsumenckich i podpisz każdą liczbę zgodnie z tym, skąd pochodzi.
  6. Usuń określenia sugerujące status leku oraz porównania do preparatów na receptę. Sprawdź także projekt opakowania pod kątem naśladowania oprawy graficznej leków.
  7. Przejrzyj materiały przed i po: kadr, oświetlenie, makijaż, obróbka, obecność zmian chorobowych. Usuń zestawienia, których nie da się obronić dokumentacją.
  8. Przejrzyj briefy i publikacje twórców współpracujących z marką. Za treść kampanii odpowiada także zlecający, a wpis influencera bywa dziś jedynym miejscem, gdzie pada słowo leczy.
  9. Włącz moderację opinii w sklepie i na profilach. Usuń wyeksponowane cytaty z nazwami chorób i ze słowem wyleczyłam.
  10. Zapisuj zmiany: data, poprzednie brzmienie, nowe brzmienie, powód poprawki i osoba decydująca. Przy pytaniu od organu własna dokumentacja jest najmocniejszym materiałem, jaki masz.

Od czego zacząć

Jeśli masz dziś godzinę, zrób punkty 2 i 4 na pięciu produktach o największej sprzedaży i na aktywnych kreacjach. Nazwy chorób i liczby bez pokrycia odpowiadają za większość trafień, jakie widzimy w tej kategorii, a poprawia się je bez zmiany receptury i bez nowej sesji zdjęciowej. Feed produktowy zostaw na drugą turę, ale nie pomijaj, bo to on zasila porównywarki i marketplace'y starą wersją opisu.

Warto też zacząć od sprawdzenia, ile tego w ogóle jest. Darmowy skaner Audytora pobiera treść podanego adresu i pokazuje listę trafień z podziałem na wagę ryzyka, bez rejestracji. Pokazuje ryzyko w komunikacji i nie wydaje ocen prawnych.

Ten artykuł opisuje ryzyko komunikacji marketingowej i nie jest poradą prawną. Zakres przepisów o produktach kosmetycznych, brzmienie kryteriów oceny oświadczeń oraz granicę prezentowania produktu jak leku potwierdź z prawnikiem przed publikacją materiałów.

Częste pytania

Czy Lex Szarlatan dotyczy marki kosmetycznej?+

W ograniczonym zakresie. Kosmetyk nie jest metodą leczniczą ani diagnostyczną, więc art. 67zj ust. 1 pkt 2 sięga marki tylko wtedy, gdy oprócz produktu sprzedaje ona odpłatną usługę o charakterze diagnostycznym albo terapeutycznym, i to w zakresie małoletnich, chorób onkologicznych, ciężkich nieuleczalnych chorób lub zaburzeń psychicznych. Realniejszy jest art. 67zn, czyli dezinformacja medyczna, i dotyczy on treści edukacyjnych marki, na przykład materiałów podważających leczenie dermatologiczne. Główne ryzyko w tej kategorii leży jednak poza nowelizacją.

Czy mogę napisać, że krem pomaga przy trądziku?+

Nazwa jednostki chorobowej przypisuje produktowi cel leczniczy, więc bezpieczniej opisać efekt na skórze zamiast chorobę: zmniejszenie widoczności niedoskonałości, ograniczenie przetłuszczania, wyrównanie kolorytu. Każde z tych twierdzeń wymaga dowodu odnoszącego się do tego produktu w tej recepturze. Granicę dopuszczalnego brzmienia w konkretnym przypadku potwierdź z prawnikiem, bo zależy ona od pełnego kontekstu opakowania i kampanii.

Mam badanie konsumenckie na 50 osobach. Czy mogę podać z niego procent?+

Tak, pod warunkiem że podasz go zgodnie z tym, czym jest. Badanie konsumenckie mierzy ocenę uczestniczek, więc liczba musi iść razem z informacją, że to samoocena, z liczebnością grupy i z czasem stosowania. Sformułowanie „redukuje zmarszczki o 87 procent” sugeruje pomiar instrumentalny i dlatego jest wprowadzające w błąd, nawet gdy 87 procent jest liczbą prawdziwą z ankiety.

Kto odpowiada za treść posta influencera o moim kosmetyku?+

Zlecający kampanię odpowiada za jej treść, a brief jest dowodem na to, czego oczekiwał. Jeżeli twórca napisał, że produkt wyleczył mu trądzik, marka ma problem niezależnie od tego, czy takie zdanie znalazło się w briefie. Praktyczne minimum to lista zwrotów zakazanych w briefie, akceptacja treści przed publikacją, wymóg oznaczenia współpracy reklamowej oraz zapisanie tego wszystkiego w umowie. Zasady oznaczania współpracy potwierdź z prawnikiem.

Sprzedaję dermokosmetyki w aptekach. Czy to zmienia zasady?+

Kanał sprzedaży nie zmienia kategorii produktu. Kosmetyk sprzedawany w aptece pozostaje kosmetykiem i podlega tym samym wymaganiom co produkt z drogerii. Zmienia się natomiast ryzyko odbioru: określenie „kosmetyk apteczny” i oprawa graficzna zbliżona do opakowań leków wzmacniają wrażenie, że produkt jest lekiem, a to jest właśnie ten element, na który patrzy Prawo farmaceutyczne. Informację o dostępności w aptekach można podać, wystarczy nie budować z niej sugestii statusu.

Od czego zacząć przegląd przy portfolio kilkudziesięciu produktów?+

Od pięciu produktów o największej sprzedaży, od aktywnych kreacji i od feedu produktowego, bo to on rozsyła opisy do porównywarek i marketplace'ów. Potem strony kategorii i landing page'e kampanijne, które koncentrują najmocniejsze obietnice. Blog i archiwum newslettera zostaw na koniec, ale nie pomijaj: teksty sprzed lat są dostępne dziś i tak samo oceniane, a to właśnie tam najczęściej stoi treść, która zbliża markę do art. 67zn.

Czytaj dalej

Zobacz, co widać na Twojej stronie

Skaner pobiera treść podanego adresu i pokazuje, ile i jakich ryzyk znalazł. Bez rejestracji i bez płatności.

Skanuj za darmo

Materiał ma charakter informacyjny i opisuje ryzyko komunikacji marketingowej. Nie jest poradą prawną ani opinią prawną w indywidualnej sprawie. Stan prawny na dzień 12 sierpnia 2026.